Aktualności
Uczeń poza powiatem
Aktualnie wśród młodych ludzi panuje moda na wybieranie szkół ponadgimnazjalnych w dużych miastach. Młodzież swój wybór często tłumaczy większymi możliwościami, wyższym poziomem nauczania oraz dostępem do dóbr kultury. Jak się jednak okazuje małe miejscowości również mają swoje zalety, zaś duże wady i zagrożenia.
Młody człowiek kończący gimnazjum pełny jest sprzeczności. Z jednej strony czuje się już na tyle dorosły, że samodzielnie chce decydować o swoim losie, z drugiej to przecież jeszcze dziecko, potrzebujące wsparcia i mądrej rady. O czym gimnazjalista i jego rodzice powinni pamiętać i wiedzieć, wysyłając swoje dziecko z dobrze znanego, „oswojonego” środowiska do nowego, większego miasta.
Trudniej o anonimowość
Po pierwsze należy pamiętać o tym, że w mniejszych środowiskach jest mniejsza anonimowość młodzieży. Ten fakt, jak podkreśla Elżbieta Mikołajczyk, dyrektor Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Kolbuszowej, nie pozostaje bez znaczenia dla bezpieczeństwa młodego człowieka.
– W mniejszych środowiskach młodzież zna się między sobą, w szkołach są mniej liczne klasy, a to powoduje, że łatwiej zauważyć ewentualne nieprawidłowości w zachowaniu młodego człowieka – mówi dyrektor kolbuszowskiej poradni. - Trudniej być anonimowym uczniem – dodaje nasza rozmówczyni.
Wpływ grupy rówieśniczej
Po drugie wiek, jaki osiąga uczeń w gimnazjum, to czas kiedy ogromny wpływ na jego sposób bycia oraz zachowania wywierają koledzy i koleżanki. – W tym wieku duże znaczenie ma zdanie rówieśników – podkreśla Elżbieta Mikołajczyk. - Młodzież identyfikuje się z nimi, odchodząc od rodziców. Najważniejszy staje się kolega i koleżanka. I im większe jest środowisko, w którym przebywa nasze dziecko, tym większe staje się prawdopodobieństwo, że może mieć kontakt z rówieśnikami, którzy przekażą mu niewłaściwe wzorce zachowania czy postępowania – dodaje dyrektorka poradni.
Czas na naukę
Po trzecie, nie bez znaczenia pozostaje również odległość dzieląca miejsce zamieszkania ucznia od jego szkoły. Młody człowiek dojeżdżający do danej placówki np. 5 czy 10 kilometrów, znacznie szybciej dotrze do domu, niż jego rówieśnik wracający np. z Rzeszowa. To z kolei przekłada się na dobre przygotowanie do lekcji na dzień następny. Bowiem jak tłumaczy Elżbieta Mikołajczyk, dyrektor poradni w Kolbuszowej najbardziej optymalny czas na rozpoczęcie nauki to godzina między 17 a 18. – Wtedy mija pierwsze zmęczenie i możemy śmiało zabierać się do przyswajania wiedzy – dodaje nasza rozmówczyni. W szkołach rzeszowskich lekcje niejednokrotnie zaczynają się o godzinie 7.10, dziecko musi więc bardzo wcześnie wstać, dojechać do szkoły, potem z niej wrócić. Gdy wraca jest bardzo zmęczone, mimo to musi jeszcze przygotować się do zajęć na kolejny dzień.
Konkurencja w dużym mieście
Po czwarte młody człowiek idący do szkoły w dużym mieście musi liczyć się z wszechogarniającą konkurencją. - W dużym środowisku młodzież pochodząca z małych miejscowości musi naprawdę mocno się postarać, żeby czymś zaimponować rówieśnikom, którzy zostali w tym samym, dobrze sobie znanym, środowisku – tłumaczy Elżbieta Mikołajczyk. Muszą znaleźć jakąś dziedzinę lub inny sposób, który pozwoli im zaistnieć w środowisku dużego miasta, w przeciwnym razie mogą czuć się gorsi. To zaś z kolei może skutkować ich zaniżoną samooceną, a nawet słabszymi wynikami w nauce. – Myślę szczególnie o takich zjawiskach, kiedy uczniowie wcześniej byli przyzwyczajeni do sukcesu i znajdowali się w czołówce najlepszych – mówi dyrektor poradni. – Są jednak tacy, którzy podejmują wyzwania i się im udaje, ale to są nieliczne sytuacje. Ostateczna decyzja jednak zawsze należy do rodziców i jego dziecka, gdyż to oni ponosić będą jej konsekwencje – dodaje Elżbieta Mikołajczyk.
Barbara Żarkowska







